|

W literaturze fachowej funkcjonuje nowatorska metoda nauczania w domu, dzięki której dziecko nie straci na przebywaniu w domu, w stosunku do swoich rówieśników, uczęszczających do przedszkola, a w najlepszym wypadku może nawet zyskać. Autorem tejże metody jest Glenn Doman, według którego poprzez odpowiednie stymulowanie mózgu naszego dziecka w najbardziej chłonnym dla niego okresie, możemy ułatwić mu późniejsze przyswajanie wiedzy, czy wzbudzić lub rozwinąć w nim określone talenty.
Według Domana najlepszym momentem na rozpoczęcie nauki czytania jest moment, w którym dziecko teoretycznie powinno pójść do przedszkola, a więc gdy ukończy trzy latka. Autor wyjaśnia, że tak denerwujące nas zachowania dzieci, które w początkowym okresie życia wszystkiego dotykają, wąchają, biorą do ust, a często niszczą różne przedmioty, jest naturalnym procesem poznawania nowych przedmiotów i zjawisk, uczenia się reagowania na bodźce, postępowania w określonych sytuacjach, unikania zagrożeń. W tym okresie dziecko przyswaja najwięcej, do piątego roku życia potencjał dziecka jest praktycznie niczym nieograniczony, dlatego też Doman zaleca w tym czasie wzmożoną edukację, oczywiście w specyficznym tego słowa znaczeniu. Nauka czytania powinna być jego zdaniem podzielona na pięć etapów. Na początku dziecko uczy się pojedynczych wyrazów, dopiero z czasem przechodzi do bardziej złożonych form dwuwyrazowych, by w trzeciej fazie przejść do prostych, nieskomplikowanych zdań. Kiedy dziecko zacznie rozumieć zdania złożone, przechodzimy do ostatniego etapu, czyli pracy z materiałami książkowymi. Metoda została wprawdzie przewidziana dla matek, wychowujących dziecko w domu, jednak ostatnimi czasu drogą tą podążają także przedszkolanki, wprowadzając zasady podyktowane przez Domana na całych grupach dzieci.
Co ciekawe, reguły te tyczą się nie tylko czytania, także w nauce matematyki sprawdzają się doskonale. Najpierw dziecko ma poznawać wartości liczb, co oczywiste najprościej zrealizujemy to zadanie pokazując, obrazując dziecku co znaczą poszczególne cyferki. Stopniowo przechodzimy do dodawania, później odejmowania, oraz rozwiązywania zadań z ich wykorzystaniem. Następnie wprowadzamy mnożenie i dzielenie, by dziecko spróbowało rozwiązywać równania.
W obydwu tych zastosowaniach metoda Glenna Domana wymaga zachowania pewnych warunków, by osiągnięty przez nas efekt był faktycznie zadowalający. Po pierwsze, naukę należy zacząć tak wcześnie, jak to możliwe, by wykorzystać akcentowany przez Domana potencjał dziecięcego umysłu do maksimum. Po drugie, jak wspomnieliśmy na początku, słowo edukacja ma tu specyficzne znaczenie; ten sposób nauki będzie bowiem przynosił rezultaty tylko wtedy, gdy zarówno dziecko jak i jego opiekun będą wypoczęci, a wspólna nauka będzie sprawiała im przyjemność i dobrą zabawę. Rodzic lub opiekun przedszkolny musi starać się przekazywać dziecku coraz to nowe informacje, nie poprzestając na jednym temacie zbyt długo, zastępując minione kwestie coraz to nowszymi, wciąż wymyślając nowe zadania i wyzwania. Szczególnie więc istotna jest systematyczność zajęć, nawet jeden dzień przerwy może odzwyczaić dziecko od przyswajania wiedzy. Wszystkie materiały, z których korzystamy muszą być estetyczne i przejrzyste, zawarte na nich informacje muszą być wyraźnie wydrukowane, najlepiej na kolorowym tle, by dziecko przyswajało symbole i reguły niemal automatycznie. Wbrew pozorom, nie należy przejmować się, że narzucamy zbyt szybkie tempo – taka jest idea tej metody, by informacji, które dziecku przekazujemy było dużo, by ciągle się zmieniały, a tempo ich przedstawiania było szybkie. Wreszcie dochodzimy do najważniejszego – nie jesteśmy nauczycielami, dziecko zaś nie uczęszcza jeszcze do szkoły, więc nie wprowadzajmy rygoru osiągnięć. Cieszmy się z postępów, ale nie wprowadzajmy systemu kar, a nawet upomnień, gdy nie uznamy ich za wystarczające w naszym mniemaniu. Pamiętajmy że ta forma edukacji opiera się na obopólnym zadowoleniu i przyjemnej, rekreacyjnej atmosferze. |